|
Opowiem wam historię. Będzie traktować o moim serdecznym przyjacielu. Jego imię brzmi Opinel 12. Spocznijcie proszę i wysłuchajcie, jak to spędziłem z nim dzień.
Obudził nas dyskretny wschód słońca. Jak bardzo pragnąłbym, by wyglądał on nieśmiało zza koniuszków starych sosen, miast żeliwnej barierki. Jasne drewno wspaniale wygląda skropione rubinowych blaskiem. Lecz nim udało nam się wstać, słońce było już wysoko na niebie.
Gdy On jeszcze spał na półce, poszedłem zaparzyć gorącej kawy. Poczciwy staruszek, zawsze wypija ją tak łapczywie, tak chętnie. Nie brak mu wigoru. W międzycasie przyszedł pomagać mi w kuchni. Z jaką radością krajał w cieniutkie plasterki pomidora, kiełbasę i ogórka, później z dziecinną frajdą rozsmarowywał serek.
Rozmowa przy kawie, kanapkach. Uwielbiam te nasze wspólne chwile. Choć troszkę konserwatywny i zdeklarowany tradycjonalista, bez problemu daje sobie radę we współczesności.
Poranek spędziliśmy na długich rozmowach. Uwielbiem rozpościerać przed nim krajobrazy usłane moimi dygresjami, dywagacjami, rozważaniami, podczas gdy On ze specyficznym pragmatyzmen i stoickim smaczkiem ściąga mnie gwałtownie na ziemię, pomagając zrozumieć co jest tu i teraz. Na codzień rzadko odbiega od twardej rzeczywistości. Cóż mu się dziwić, rdzawy nalot na jego klindze i liczne rysy wszystko tłumaczą.
Nadszedł czas na obiad. Staruszek po dziś dzień uwielbia buszować w kuchni, popisując się łatwością z jaką kroi, sieka i obiera. Trzeba mu przyznać, iż mimo sporego wzrostu jego ruch jest bystry. Planujemy zrobić pomidowrowo cebulowy sos z mięsem. Oboje przepadamy za czosnkiem. Niestety sok z cebuli i czosnku nie Mu służą. Lecz należy do wyjątkowo upartych, zawsze stara się mnie uspokoić, że to tylko powierzchniowy nalot, że śmiało zmyje się go ściereczką z środkiem do czyszczenia łazienek. Jak do tej pory nie zawiodłem się na jego słowie.
Poobiednia sjesta musiała ustąpić wycieczce. W planie był krótki marsz i odpoczynek przy ognisku. Spakowaliśmy plecaki, On ochoczo wskoczył do mojej kieszeni. Mimo, iż nie należy do ułomków, nie kole, ani wadzi. Krótki spacer po lesie dał się staruszkowi we znaki, wszak od dwóch wieków niczego w nim nie zmieniano. Esencja klasyki i prostodusznej użytkowności.
Gdy dotarliśmy do miejsca postoju, okazało się, że nie jesteśmy tam sami. Prócz niego, znalazło się tam dwójka młodszych krewnych. Jeden w linii prostej wywodzący się z jego wysokowęglowego rodu, drugi natomiast był przedstawicielem nowożytniej rodziny nierdzewnych. Mimo pewnych ustępstw w stali, dalej pozostawał Opinelem.
Nim siedliśmy przy ogniu, Opinel szbko zrobił mi kanapki, po czym lekką ręką zastrugał kije na kiełbaski i porobił sporo pomniejszych prac. Gdy już wszyscy spoczęli wokół ogniska, Opinel, jako senior rodu, zaczął wygłaszać opowieści czczące pamięć przodków. Najbardziej zapadła mi w pamięć historia jego prapradziadka, który przez trzydzieści lat służył pewnemu pasterzowi pasącemu kozy na południu Prowansji, który codzień kroił nim ser i pomagał sobie w odkorkowywaniu bukłaka z winem. Aż pewnego dnia gdy wybudził się z poobiedniej drzemki, okazało się, że leży sam pośrodku łąki. Już myślał, że dane mu będzie rozpaść się w rdzawe truchło, gdy odnalazł go malarz. Jak się później okazało był to sam Vincent van Gogh, którego nie raz natchnął prowansalski krajobraz.
Gdy wróciliśmy do domu, było już ciemno. Podczas gdy On obmywał zpracowaną klingę, ja otworzyłem wino. Rozmawialiśmy przy świetle świec doputy nie poczęło świtać. Być może jawi się to jako tani sentymentalizm, ale był to wspaniał czas.
Pewnie wielu z Was zastanawia się co jest w tym nożu, że pokochałem go jak brata. Otóż nie jest budowany wedle najnowszych trendów, klingi nie zdobi nazwisko sławnego projektanta. Stal to zwykła węglówka, żadne S30V czy INFI. Hartowanie jest dość prymitywne, nie ma nic wspólnego z tym czego dokonują współcześni bogowie obróbki cieplnej. Ponadto stal jest kapryśna, lubi łapać przebarwienia, rdzewieć. Nóż nie posiada zapasu mocy, wystarczy gwałtownie coś nim podważyć by ułamał się kawałek ostrza, upuścić na beton by uszkodziła się rękojeść. Drewno chętnie łapie wilgoć, może się spalić, jest wrażliwe na chemikalia, nie to co g10.
Otóż nóż ten posiada coś, czego nie ma żaden inny. Jest to historia, kultura i dusza, zaklęta w bardzo prostej formie. Jeśli szukacie kompana, towarzysza wszelkich podróży i przygód, oraz przyjaciela, pomyślcie o Opinelu. Wystarczy czasem przetrzeć Go szmatką, nie nadużywać, powiedzieć kilka miłych słów, a ofiaruje wam On najprawdziwszą miłość.
|